księga
________
archiwum

2009
grudzień
listopad
październik
lipiec
czerwiec
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
styczeń
2007
listopad
wrzesień
lipiec
luty
2006
grudzień
listopad
czerwiec
maj
kwiecień
styczeń
2005
grudzień
listopad
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2001
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień

Terry

Śmierć przychodzi po każdego. Kiedy przyszedł do Morta, zaproponował mu pracę. Kiedy go zapewnił, że bycie martwym nie jest niezbędne, chłopiec się zgodził. Wkrótce jednak odkrył, że romantyczne porywy niełatwo dadzą się pogodzić z terminowaniem u Śmierci.

***

Zeszłoroczniaki to uprawy rozwijające się wstecz w czasie. Sieje się je w danym roku, a plony zbiera w zeszłym. Farmer, który zapomni posiać zwykłe ziarno, traci jedynie plony. Kto jednak zapomni posiać to, co zebrał już dwanaście miesięcy temu, ryzykuje naruszenie całej osnowy przyczynowości, nie wspominając już o głębokim zawstydzeniu.

***

Często się zastanawiał, dlaczego słońce wschodzi za dnia zamiast nocą, kiedy jego światło bardziej by się przydało.

***

 - Ale przecież wszyscy byliśmy kiedyś młodzi.
Śmierć rozważył to dokładnie.
NIE, stwierdził. NIE WYDAJE MI SIĘ.

***

Mówi się, że w Ankh-Morpork wszystko jest na sprzedaż z wyjątkiem piwa i kobiet, te bowiem się tylko wynajmuje.

***

Wszyscy skrytobójcy mają w pokojach lustra wielkości człowieka, ponieważ byłoby dla człowieka straszliwą obrazą, gdyby został zabity przez kogoś nieodpowiednio ubranego.

***

Jak wszyscy pszczelarze, Śmierć nosił siatkę. Nie dlatego, że miałby coś nadającego się do użądlenia, ale czasem pszczoła wlatywała mu do czaszki, a od tego dostawał migreny.

***

Bardzo lubię.



point 2009-12-09 22:54:24
skomentuj (1)

Tańcz

Gdy długo spoglądasz w otchłań, otchłań spogląda również w Ciebie.


point 2009-11-02 00:11:44
skomentuj (1)

de Fajnalkat

Patrzysz na mnie ukradkiem.
Chciałbym odejsć. Ponoc chcieć to móc... może to moje chcenie jest jakies inne? Często o tym myślę, zawsze bardzo intensywnie. Jak teraz, owo myślenie nie daje zasnąć. Odejść... stać się bezdomnym, a może jak niegdysiejsi hippisi zawędrować do jakiejś wioski w Bieszczadach i tam zapomnieć o świecie. O wszystkim, wszystkich, o sobie. A może odejść tak zwyczajnie, donikąd. 
Tak bardzo nie daję rady, że chyba bardziej już nie można. Coraz trudniej jest udawać, że nic się nie dzieje. Każda kolejna zima jest cięższa, już w sierpniu zaczynam się jej bać, coraz trudniej jest przetrwać. Z każdym rokiem staję się coraz mniej odporny. Nie widać światełka w tunelu, nie ma celu, sensu. Taka sobie nikomu niepotrzebna wegetacja. Nie jestem pewien, czy wstawanie i radosne rozpoczynanie dnia nie jest tylko sloganem reklamowym.
A Ty? Znowu patrzysz.
Czy kiedykolwiek zdobędę się na coś ważniejszego niż zjedzenie śniadania czy umycie zębów? Pewnie nie. To dość żenujące. 
Niewiele zostało. Właściwie to nic. Ktoś nie żyje, bo umarł. Inny ktoś, bo tylko odszedł... ot przypadki jakich tysiące, nic szczególnego.
Zmróż oczy.
Nie pamiętaj.
Jeszcze tylko odrobinę ponad jedenaście tysięcy dni.



point 2009-10-11 02:35:12
skomentuj (2)

William

 - Porzucasz swoje marznia. Zawsze tak robisz. Dlaczego?
 - Zauważyłaś. Jesteś czujna.
 - Jak zawsze... chyba nie jesteś zaskoczony?
 - Nie, skądże.
 - Więc?
 - Więc co?
 - Marzenia. Odpowiedz, proszę.
 - Porzucam je bo... 
 - ...
 - Hmm... bo mogły by się spełnić.
 - Tak. Mogłabym się zakochać. Kiedyś, może. W Tobie.
 - Nie sądzę. Co najwyżej w Twoim o mnie wyobrażeniu.
 - Dobranoc.



point 2009-07-21 23:36:42
skomentuj (2)

Trwoga

Boję się.
Najbardziej strachu.
Każdy zasługuje na szansę, by zrezygnować.



point 2009-06-21 17:14:26
skomentuj (1)

Po śmierci spalić

Natręctwo takie mam.
Ty, hmm... poprawiałaś lusterko w aucie, często zbyt? Zabawne, pamięć okazuje się być zawodną, co nie jest niczym odkrywczym. Ale, jak pewnie się domyślasz, musiałem doświadczyć, dotknąć, powpatrywać się bezwstydnie. Wiesz? To jak wyglądałaś... każdego dnia staje się coraz bardziej niewyraźne, bardziej odległe... mgła coraz bardziej londyńska. Pamiętam oczywiście i nadal o lusterku. Twój uśmiech, barwa głosu, smak potu zlizywanego z ud, kształt piersi... wydaje się jakby mnie tam nie było, jakbym tego nie przeżył.
Tak, mam zdjęcia.
Kraków.
Noc.
Ty.
Natura ma nigdy nie była doskonała.
Ostatni raz widziałem je sześć, a może już siedem lat temu. Są tuż i daleko jednocześnie. Trzeba znać dwa hasła, by je zobaczyć. Znam. Ale coś mi podpowiada, że nigdy ich nie użyję. Nie popatrzę już. A na pewno nie sam. Gdybyś kiedyś miała wolny wieczór i umierała z nudów... możemy spojrzeć. Nie żebym się jakoś bardzo upierał przy tym wieczorze. Może być poranek, jeśli taka Twa wola.
Ale... o natręctwach swoich wspominałem. Jedno takie dość ochydne mnie nęka. Przedmyśl taka niespokojna, rozczochrana... pomimo medycyny mocy i potegi niemałej, dochodzi czasem do słodkich pomyłek. Człowiek umiera... tak nie do końca zupełnie. Ubierają go w tanie buty, gusła i zabobony jakieś odprawiają, łzę fałszywie ktoś uroni i zakopują. A on... po godzinach kilku wraca do świata żywych. Żywych i umarłych. Bałbym się wtedy. Bardzo bym się bał. Biorąc pod uwagę to, że ani na drugie, ani nawet na trzecie nie mam Uma... mógłbym umrzeć po raz drugi. Dlatego, tak jak w tytule. Bardzo proszę.

Kiedyś chciałem Cię zapytać, nie zdążyłem. Pozwól, że teraz... a gdybym był młotkowym... nie, nie tak. Jeszcze raz spróbuję?
A gdybym nagle się zepsuł, spadł, uderzył czy tak jakoś...  i byłbym sparaliżowany, bezwładny i taki jakiś bez sensu... pomogłabyś mi? Nie zawahałabyś się, nie wciskałabyś mi opowiastek, że jakoś się ułoży?
Skądś mam pewność, że pytam raczej retorycznie? Taaak... teraz Twój uśmiech stał się nieznacznie wyraźniejszy, bliższy.
Wciąż do widoku piersi, przecudnej urody, tęsknię. Wiara mnie przepełnia, jak zawsze zresztą...




point 2009-03-11 23:49:05
skomentuj (4)

Knie

Wspominałem już, że wciąż nie potrafię oddychać pod wodą?
Ale próbuję. Niezmiennie, uparcie, bezwarunkowo i z przekonaniem, że musi się udać. 
Z niemałym.


point 2009-03-07 10:15:19
skomentuj (0)

Moja religia

Człowiek, jako jedyne zwierzę na tym świecie, żyje z nieustającą świadomością śmierci. Wie, że skończy w krematorium lub zeżrą go białe robaki. Stąd, by umilić sobie czekanie, do łba przychodzą mu różne pomysły na zdyskredytowanie Pana Śmierć. Żarty, obrazy, teksty utworów muzycznych zwanych piosenkami, sztuki na deskach teatrów wszelakich wystawiane i tym podobne hece, ukazujące śmierć w krzywym zwierciadle. Wymyślił nawet sobie człowiek zabawę we własny pogrzeb. Ale szczytem było wymyślenie religii. Z Bozią w roli głównej lub innym Allachem. Człowiek, jako jedyne zwierzę ma taki dziwny wynalazek, jak religia. Strach popycha go w jej ramiona. Szeroko otwarte ramiona.
Gdyby ów człowiek, w związku z ową świadomością, myślał o owej śmierci bez ustanku, to mógłby zwrariować. Tako rzeczą mędrcy. To ja już zwariowałem? Jestem popierdolony? Czy tylko jakiś inny?



point 2009-02-13 03:34:50
skomentuj (7)

454 Kigali
Roméo Dallaire


 - Musi Pani sobie odpowiedzieć na jedno pytanie. Czy wciąż chce Pani żyć?

Kochać piękne dzieci, to łatwe. Trudniej kochać te, które takie nie są.
Gdy jesteś winny, możesz odpokutować za swoje grzechy. Gdy zawiedziesz, to koniec. To jakby zatrzasnęły się przed tobą pancerne drzwi.


 - Rozpacz to grzech nie do wybaczenia.
 - Chcę żyć, proszę mi pomóc.
 - Jest Pani bardzo odważna.
 - Tylko uparta.


point 2009-02-08 13:54:04
skomentuj (2)

Marzenia pozostałe

Ewa


point 2009-01-29 17:36:27
skomentuj (1)

By trwać

W sztuce miłości, bardziej niż w sztuce wojny, nie chodzi o zadawanie obrażeń, lecz o sprowokowanie odpowiedzi. Wszak miłość, bardziej niż wojna... to teatr. A teatry są dla publiczności.

Jeśli jeszcze nie odkryłaś czegoś, za co warto umrzeć, to jaką wartość ma Twoje życie?


point 2008-12-24 16:57:12
skomentuj (4)

dedicated to chris penn 1965 - 2006

Istnieje przekonanie, że śmierć jest końcem wszystkiego. Nieprawda. To ciąg dalszy. Życie to kłamstwo, to iluzja. która chroni nas przed gniciem. Prawda jest taka, że wszyscy jesteśmy martwi, albo właśnie umieramy...

Raul Sanchez Inglis



point 2008-12-06 16:39:40
skomentuj (2)

Niedaleko

...i nadchodzi taka chwila, gdy zaczynasz czuć swą śmiertelność.


point 2008-11-11 11:12:33
skomentuj (1)

Pijak

Jeszcze kilka chwil temu, tak gdzieś w okolicach dwutysięcznego drugiego roku, oznajmiłem, iż nie godzę się i nigdy nie będę się godził. Na bylejakość.
Kłamałem.
Hmm... a może tylko wyobrażić sobie nie potrafiłem siebie dziś. Tak czy inaczej, każdy kolejny dzień zaskakuje mnie. Wczoraj wydawać by się mogło, że nie może być bardziej chujowo.
Mijam nieznajomych, nie patrzę im w oczy, ukradkiem zerknę, gdy nie widzą. Patrzę i wyobrażam sobie ich życie. Może mają źle. Może. Może troche lepiej. Może im zazdroszczę. Może nie potrafiłbym z nimi rozmawiać.
Alkoholik niepijący od pięciu lat.
Byłaś wyzwaniem, szczytem marzeń. Spełnionych. Prawie w całości.
Stoję w cieniu, patrzę ukradkiem, obserwuję. Czasem Cie widzę. Uśmiechniętą, dumną, radosną. Tak wiem, potykasz się czasem, marzniesz, zaciskasz pięści. Czasem.
Będąc alkoholikiem, nie jest największym problemem przestać pić. Najtrudniej jest umieć z tym żyć.
Przecież... nie mam już dokąd uciec.
Dlaczego umarłaś?


point 2008-09-21 21:29:12
skomentuj (2)

Letni spacer

Pomyślałaś, jak mogłoby wyglądać takie spotkanie?  Takie hmm... nasze.
Opowiedz, proszę.


point 2008-07-18 22:10:22
skomentuj (6)

Wiktorio ma

Chciałbym usłyszeć raz jeszcze Twój głos. Może być w słuchawce na początek, tak?
Sentymentalny bywam, zbyt często ostatnimy czasy. Hmm... a może zawsze byłem, a teraz nadszedł czas, by się do tego przyznać? Tak niewiele pozostało tego, czego jeszcze nie spierdoliłem, ale staram się. Bardzo się staram. Mam nadzieję, że nie zabraknie mi czasu.

Bo przecież nie chęci.




point 2008-06-24 00:20:53
skomentuj (10)

No

Nie mów 'no'. Powiedz 'tak' albo mmm... pomrucz?




point 2008-05-22 17:38:16
skomentuj (4)

Ju

Niedołężność ma tę pozytywną cechę, że wzrok działa inaczej odrobinę. Widać przez mgłę jakby delikatną tak. Pozytywne jest to z przyczyny smakowitej... wolę nagość Twą w zarysach, granicach określonych tym moim przezmgielnym postrzeganiem. Mógłbym przecież dotykać jej opuszkiem języka, ale hmm... to później. Teraz tylko Twój profil poproszę.
Sok? Grzanka? Oszalałaś.


point 2008-03-24 23:57:57
skomentuj (4)

Faerienn

Tak.
Ale... czas i bliskość epilogu kazały nie pamiętać gdzie spotkałem te słowa. Były.
Nie zastanawiałem się. Teraz... także nie wiem skąd je znam.
To chyba smutne?
Tłumaczę się?


point 2008-01-22 01:39:05
skomentuj (1)

Zmróż oczy

- Stawiam życie na tę kartę - rzekł gracz.
- Będziesz żył długo - zaśmiał się szyderczo Los.


point 2007-11-19 22:31:11
skomentuj (7)

Także

- Szczęścia, Jasiu.

- Dziękuję, Małgosiu. Skąd wiedziałaś?

- Hmm... dostałam krótką wiadomość tekstową?

- Nie wierzę.

- Ani ja... to chyba nie jest aż tak ważne?

- Jest, ale i tak pewnie się nie dowiem?

- Wiesz... już tak wiele urosło murów między nami. I nie wyglądają wcale złowrogo. Ale nie wyglądają też na takie, które zamierzają runąć.

- Wiem. Czasem i zbyt chyba często myślę o Tobie. Słyszałam, że i Ciebie hmm... ogarnia czasem tęsknota.

- Uhum, do mnie też dotarły takie pogłoski. Jaka dziś pogoda w górach?

- Spadają krople... dziwne takie. Deszczu także.



point 2007-09-01 05:25:15
skomentuj (5)

Tak.

Chyba chciałbym... Nie. Na pewno chciałbym zaczać z czystym kontem. Zerowym. To 'zacząć' jest hmm... symboliczne bardzo no i ładnie się komponuje. Ze wszystkim. To jak czarny kolor - ponoć pasujący do wszystkiego.
Cóż... szczęścia więc, w tym nowym, starym świecie.
I, biorąc pod uwagę moje zachcianki tyczące czystego konta, weź proszę tę resztkę czegoś, co mi zostało, a co nazywam szczęściem (okłamując się?).
Może nie jest tego zbyt dużo, i może masz swojego wiele. A może...
Przyda się?


point 2007-07-27 12:12:12
skomentuj (4)

Dawid

Tak naprawdę rodzimy się i umieramy w samotności. Gdzieś pomiędzy, mimochodem, mniej lub bardziej przypadkowo spotykamy obcych nam ludzi i oszukujemy się, że to takie ważne...


point 2007-02-04 18:06:33
skomentuj (14)

*

"your lovey head"

i cała płyta mimo,że nie ma śniegu i nie ma lasu ale są nauszniki i wszystkie tajemnice zapisane schowane w żółtej teczce.

"no time to fuck ............. but you like the rush"


point 2006-12-21 18:38:58
skomentuj (2)

...


Są miejsca.
To miejsca na Twojej skórze. Te pachnące tak ulotnie, te które smakują jak winogrona i te, które kiedyś dawno temu, gdy byłaś małą dziewczynką, podrapał kot.


Wiem, że odejdziesz, zostawisz mnie i na powrót będziesz zabijał siebie. I nic nie mogę na to poradzić.


point, jesień 2001



Śnij Dag.


point 2006-12-12 00:35:24
skomentuj (2)

Vasco da Gama

Samobójcy ponoć mają tę przypadłość, iż dają całe mnóstwo znaków, zanim zrobią sobie krzywdę. A gdy już krzywda ciałem się stanie, a ciało stanie się jakby mniej ruchliwe, acz dostojne takie z wyglądu… wówczas wszyscy wokół przystępują do swoistej licytacji. Wrzucają do puli sztony o różnych wartościach. Cyferki na sztonach mają obrazować ilość znaków, które licytant odczytał. Oczywiście nikt nie wspomina, dlaczego na odczytaniu poprzestał i oczywiście sumienia wszystkich pozostają czyste. Bo nieużywane.
Są też tacy, którzy owych znaków nie dają. W mniejszości zdecydowanej.
Ja nie daję. Nie dlatego przecież, bym chciał być samobójcą, o nie. Po prostu z gruntu jestem niechętny dawaniu. Czegokolwiek.
Minęło kilka lat, a ja wciąż jestem głupi, bo mający nadzieję. Że żyć zacznę, że coś się zmieni, wydarzy, że przecież musi być inaczej. Okazuje się, że owszem zmienia się. Niekoniecznie w oczekiwanym przeze mnie kierunku. Dziś jestem w okolicach godzenia się na bylejakość, nocy tylko dla snu, nieprzyjaznych poranków, jedzenia bez smaku i tym podobnych atrakcji. Chyba delikatnie minąłem się z prawdą pisząc, że mający nadzieję. Gdybym miał, to nie pisałbym tego, co powyżej.
Przez te lata całkiem nieźle wykształciłem umiejętność zamykania całego mojego świata w zaciśniętej dłoni, ubierania smutku w maskę klauna i przyjmowania kolejnych dni bez niepotrzebnych emocji. Słyszałem, kilka księżyców temu, w jakimś radio czy telewizorze, jakoby to nadzieja umierała ostatnia. Oczywiście wszyscy wiedzą, że to bzdura, ale powtarzają. Przecież brzmi przecudnie.
Przecudnej urody piersi Renaty Dancewicz.
A wracając do nadziei. To ona zejść musi pierwsza, by za nią podążyć mógł on, ona i ta pani z kiosku na rogu.
To, co robię, określa się mianem wegetacji. Wyczekiwania. Na? Och pewnie na ogrom niespodzianek, które tak zwane życie dawkuje mi małymi porcjami, bym nie zachłysnął się zbyt dużym kęsem.
Poczekasz ze mną? Nie boisz się umrzeć za życia?


point 2006-12-04 13:45:50
skomentuj (0)

Rynek

- Jesteś zamyślona.
- Uhumm... Gdzie będziemy za pięć lat? Będziemy szczęśliwi? A może nie? Niekoniecznie nie? Nie tak bardzo nie?
- Już.
- Co już?
- To już prawie pięć lat. Stamtąd. Blisko.


point 2006-11-01 00:03:03
skomentuj (2)

The the

The End. Taki napis uprzejmy był pojawiać się na koniec filmu. Najczęściej westernu. Pisany westernicą, nie mylić z cyrlicą. Czasem pojawiał się inny. FIN. Ale chyba film przed napisem niekoniecznie był o pasterzach.
Jakie znaczenie mają te napisy? Żadnego. No może nieznacznie sentymentalne... takich napisów już się nie robi. Już nie ma punktów, w których napełnia się szklane butelki zwane syfonami. To dobrze, nie lubiłem. I woda niedobra. Niedobrze mocno za gazowana.
Polubiłem na, za to, to miast. Robienie zdjęć. Fotografii takich. Gdy nie są kolorowe lubię. I oglądać.


point 2006-06-17 01:09:03
skomentuj (5)

Poranek, jakich wiele

Udawałem, bardzo nieudolnie, że jej ciało nie zaprząta mych mysli.

Oczywiście, że moja nieduloność była wprost proporcjonalna (kto wymyślił tak zimny obraz rzeczywistości?) do jej pewności. Siebie, lub tego, że ja nieudolnie...

- powiedziała.
- odparłem, udając kogoś tam.
- jej śmiech można było porównać z wybuchem wulkanu (tu można wstawić imię dowolnego wulkanu).
- powiedziałem na tyle niepewnie, na ile kontrowerysjna jest teoria, iż Ziemia to taka ogromna skorupa zółwia.
- mówiąc to, nieznacznie rozszerzyły się źrenice. Jej. I nie tylko one.
- z uwielbiebniem smakowałem zapach jej głodu.
- udawała zdziwniene?
- jasne, że kolejny raz wygrała, ale nie musiałem i nie chciałem jej o tym mówić.
- po tych słowach pozostały mi dwa wyjścia. Odejść lub odejść. Wybrałem to drugie.


point 2006-05-18 23:42:35
skomentuj (2)

szaroniebiesko.kicz.okazjonalnie.

powinieneś wiedzieć
stoję na balkonie stoję w oknie chmurzy się t czuję się świetnie czuję się coraz [ ]
może spadnie deszcz włączyłam muzykę
powinieneś wiedzieć
kiedy wracam do domu na chwilę kiedy wyjeżdżam od Ciebie- włączam muzykę i - to jest to
wracam do domu włączam płyty
brat włącza następne
stoję w oknie
czas się zapętla
chmury są coraz ciemniejsze
zachód północ
wszystkie maje które były kiedyś
włączam muzykę
i czuję czuję czuję że



point 2006-04-28 18:45:20
skomentuj (2)